Sytuacja w ekobranży okiem eksperta

Przybylak
Share on facebook
Share on linkedin

O wpływie pandemii koronawirusa i skutkach dla sektora produktów ekologicznych z wydawcą czasopisma „Biokurier” Karolem Przybylakiem rozmawia Michał Nowak.

Michał Nowak: Jak oceniasz obecną sytuację na rynku produktów ekologicznych? Jak pandemia koronawirusa wpłynęła na rynek krajowy i światowy?

Karol Przybylak: W krótkiej perspektywie ten wpływ nie był tak istotny i negatywny jak na wiele innych branż. Największe problemy z pewnością dotknęły firmy zaangażowane we współpracę z sektorem HoReCa. Ciężkie chwile przeżywali też właściciele sklepów eko działających na terenie galerii handlowych oraz w ścisłych centrach miast. Mniejsi przedsiębiorcy i rolnicy stawiający na sprzedaż poprzez ekojarmarki musieli szybko sięgnąć po wsparcie w postaci Internetu. Sieć zaczęto wykorzystywać do sprzedaży np. jako wsparcie dla jarmarków i bazarów (m.in. Frymark Bydgoski i Plonoteka). Dynamiczny wzrost zaobserwowano w wielu e-sklepach, zwłaszcza na początku pandemii w kategorii produktów suchych i dłuższą datą przydatności do spożycia.

W długiej perspektywie, jeżeli kryzys ekonomiczny nabierze dużych rozmiarów, może dojść do zmniejszenia wzrostu popytu na ekożywność z prostego względu – skurczą się portfele konsumentów. Mogą oni rezygnować z produktów ekologicznych, wciąż przez wielu postrzeganych jako dobra luksusowe. Czy to zatrzyma rynek? W trakcie kryzysu w roku 2008 tak się nie stało. Rozmiaru zmian gospodarczych, przed którymi stoimy jeszcze nie znamy. Nie czuję się na siłach, aby stawiać jednoznaczne odpowiedzi na to pytanie.

W przeciągu kilku miesięcy widzieliśmy jak zmieniają się strategie oraz gospodarka. Czy Twoim zdaniem teraz więcej uwagi będzie poświęcone rodzimym rynkom oraz zakupowemu patriotyzmowi, który pozwoli przetrwać polskim firmom?

Kryzys na pewno skłania do przemyśleń na temat stabilności łańcuchów dostaw. Zwłaszcza tych długich, związanych z importem. Na polskim rynku ekologicznym mamy stosunkowo słabe połączenie pomiędzy rolnikami a przetwórcami i hurtowniami. Być może pandemia będzie dodatkowym bodźcem, który skłoni wszystkie zainteresowane strony (a także administrację) do intensywnych działań w zakresie poprawy tej sytuacji. Dobrze rozumiany patriotyzm i lokalność z pewnością pomogłyby w rozwoju naszego rynku.

Jakie widzisz zmiany, które dokonały się w handlu w czasie pandemii? Czy większy udział e-commerce i znaczenie Internetu w kanale sprzedaży będzie teraz standardem, który zmieni rynek tradycyjny?

Myślę, że od wzrostu zainteresowania e-zakupami nie ma odwrotu. Pandemia tylko zintensyfikowała i przyspieszyła ten proces. Wydaje mi się, że przyszłość ma też format click and collect – być może to dobry kierunek np. dla osiedlowych ekosklepów. Sztuką będzie jednak przekonanie i zaprezentowanie różnego rodzaju nowości w takim formacie – wymaga to zupełnie innych narzędzi niż w tradycyjnym handlu.

Ostatnim dużym wydarzeniem były targi Biofach 2020 w Norymberdze, na których producenci zaprezentowali swoją ofertę oraz premiery. Czy uważasz, że w tym roku możemy spodziewać się mniejszej ilości rynkowych nowości?

Trudno wyrokować, ale czasy, w których część firm mierzy się ze skokowym rozwojem i drży o zdrowie pracowników a inna część stara się utrzymać płynność i przetrwać raczej nie sprzyjają rozwojowi nowych projektów.

Czego byś życzył naszym Czytelnikom oraz całej branży eko?

Zrównoważonego, stabilnego i opartego na mocnych podstawach rozwoju i satysfakcji z dobrze wykonanej pracy ????.